Wszystko, czego politycy nie rozumieją na temat genetyki.

Od kilku dni chodził za mną wpis o letalnych wadach genetycznych płodu. To one zajmując teraz najwięcej tzw. „air time” w Polsce są wciąż tak mało rozumiane przez polityków i aktywistów pro-life. W międzyczasie okazało się, że w świecie nauki istnieje jeszcze wiele innych sformułowań, których osoby publiczne używają nie znając ich znaczenia. Takie zapożyczanie „eugeniki”, „amniopunkcji” i „epigenetyki” do tworzenia swoich własnych opinii nie opierając się przy tym na definicjach powyższych słów jest nie dość, że niepoprawne i mylące, to jeszcze drastycznie obnaża brak wiedzy wypowiadającego się na te tematy rozmówcy. Boli mnie to, że dziennikarze nie potrafią odbić piłeczki. Może ten post będzie też odpowiednim materiałem dla nich w przygotowaniach do rozmów z politykami.

Jako kobieta, genetyk i edukator od lat walczę z fake-newsami i Celebrity-Based-Medicine. Włos mi się na głowie jeży na myśl ile jeszcze pracy przede mną.

Eugenika.

Panie Bosak, Pani Godek jeśli myślicie, że Polki dadzą się zmanipulować słowami „aborcja eugeniczna” to jesteście w błędzie. Polski są wyedukowane i nie nabiorą się na „anty-Hitlerowskie” opisy. Polki wiedzą, że słowa eugenika nie trzeba się bać, bo oznacza ono jedynie selektywne rozmnażanie się zwierząt i ludzi w taki sposób, aby potomstwo odziedziczyło jak najwięcej dobrych cech. Aborcja eugeniczna natomiast oznacza w tym przypadku usunięcie płodu z przyczyn embriopatologicznych. Straszenie społeczeństwa „eugeniką” nie ma żadnego sensu, ponieważ kto z Was nie chciałby, aby kolejne pokolenia rodziły się zdrowsze i odporniejsze? Politycy podłapali to słowo, aby wzbudzić emocje. Potraktujmy tę frazę jako jakiekolwiek inne medyczne sformułowanie typu „resekcja”, „etiologia”, „ambulatoryjny”. Czy są one równie straszne? Teraz, kiedy przełknęliśmy eugenikę, chciałabym abyście poczytali co nieco o trisomiach innych niż chromosomu 21 (warto wspomnieć, że 10% noworodków z zespołem Downa cierpi na białaczkę wrodzoną, a 25-30% umiera w pierwszym roku życia).

Poczytajcie o zespole Edwardsa, zespole Pataua i Warkany’ego. Płody obciążone tymi trisomiami cierpią oraz nie dożywają porodu. Aborcja eugeniczna w tym przypadku to uratowanie dziecka i matki przed cierpieniem pozostawiając jej możliwość ponownego zajścia w ciążę, jeśli będzie na to gotowa. Mówienie, że jest to niezgodne z konstytucją w momencie, kiedy Konstytucja mówi o równości kobiety z mężczyzną jest obelgą w stronę kobiet. Żaden mężczyzna z obowiązku nie ponosi odpowiedzialności ani nie poświęca swojego zdrowia w imię nienarodzonego dziecka. Żaden. To właśnie ustawa zakazująca aborcji w pierwszym trymestrze ciąży jest niezgodna z Konstytucją.

Wady genetyczne.

Politycy, kiedy mówią o wadach mają w głowie jedynie uśmiechnięte dzieci z zespołem Downa. O tym uczymy się na biologii w podstawówce. Od rządu oczekuje się większego zaangażowania w poruszane tematy i edukację na temat wad genetycznych na wyższym poziomie – przecież to właśnie o nich obradują, ale nie wiedzą na ich temat praktycznie nic.

Poważne wady rozwojowe powstają zazwyczaj na skutek aberracji chromosomalnych. To znaczy, że chromosomy podczas mejozy nie rozdzielają się równomiernie pomiędzy dwie komórki potomne, co skutkuje nadmierną ilością lub brakiem potrzebnych do przeżycia genów.

Dlaczego dzieje się to częściej u kobiet starszych?

Nauka ma na to wyjaśnienie. Każda kobieta rodzi się z ograniczoną ilością oocytów (niedojrzałych komórek jajowych). Z każdym cyklem menstruacyjnym, gonadotropiny wydzielane przez przysadkę stymulują jeden z oocytów do wznowienia zatrzymanej mejozy I, która kończy się na dzień przed owulacją. Możecie sobie wyobrazić, że oocyt, który przez trzydzieści kilka lat przebywał w jajniku może dość niezdarnie próbować na nowo uruchomić „zardzewiałe” mechanizmy. Wtedy częściej dochodzi do błędów, bo natura nie jest idealna. Dlatego im później kobieta zachodzi w ciążę, tym eksponencjonalnie rośnie ryzyko rozpoznania trisomii w płodzie.

Źródło: nature.com

Dlatego ogromnym osiągnięciem nauki są badania prenatalne, które pozwalają wcześnie wykryć te poważne zmiany. Islandia została pierwszym krajem wolnym od porodów dzieci z trisomiami. Czy to oznacza, że kobiety w tym kraju to morderczynie? Oczywiście, że nie. Po prostu na Islandii ze względu na wysokie ryzyko wielu wad genetycznych, badania prenatalne są bardzo mocno rozwinięte i łatwo dostępne. Islandia nie ma problemu z niżem demograficznym, a przyrost naturalny jest o wiele wyższy niż w Polsce (który w 2019 roku był ujemny).

Do tego dochodzą również wady dziedziczone po rodzicach. Jeśli oboje rodziców są nosicielami poważnej mutacji, dziecko dziedzicząc po jednej kopii genów od mamy i taty ma 25% szans na zachorowanie. Tak jest przykładowo z SMA i jedynym sposobem, aby zapobiec wadliwej ciąży jest zbadanie starającej się o potomka pary w celu wykrycia tego typu mutacji. Kiedy wynik nosicielstwa jest potwierdzony, para może podjąć się zapłodnienia metodą in vitro, która pozwala na wybranie zdrowych zarodków. Dlatego tak ważne jest, aby diagnostyka genetyczna była w Polsce dostępna dla każdego na odpowiednim poziomie.

Amniopunkcja

O badaniach prenatalnych (inwazyjnych i nieinwazyjnych) przeczytacie tutaj.

Wykonanie takiego badania wiąże się wprawdzie z możliwością uszkodzeniem łożyska, pępowiny, pęknięciem pęcherza płodowego lub zakażeniem ALE ryzyko wynosi jedynie 0.5%. Dlatego jest to badanie na ogół bezpieczne. Wykonuje się je po 12 tygodniu ciąży (co niestety wyklucza aborcję farmakologiczną w sytuacji wad płodu). Zalecenie takiego badania dotyczy ciąż z obciążeniami genetycznymi lub z podejrzeniami wad, kobiet w ciąży po 35r. ż. lub w razie gdy wiek ojca przekracza 55 lat. Serce mi pęka, kiedy takie badania są uważane przez polityków jako kompletnie niepotrzebne lub są ich zdaniem ryzykiem dla zdrowia dziecka, przez to powinny być nielegalne. Wyobraźcie sobie rodziców, którzy w połowie ciąży dowiadują się, że ich dziecko jest poważnie chore. Jakimi kompetencjami wyróżnia się jakikolwiek poseł, sędzia TK lub aktywista pro-life, żeby w takiej sytuacji podejmować za rodziców tego dziecka decyzję o donoszeniu ciąży? Nie jest niespodzianką, że gdy to niepełnosprawne dziecko już się urodzi, będzie dla rządu niewidzialne albo (co gorsza) potępiane, gdy dorośnie i zostanie częścią „ideologii LGBT+”. W naszym kraju (jeśli nastąpi przewrót i będziemy mogli obsadzić miejsca w sejmie kompetentnymi osobami) potrzeba inwestycji w szpitale, edukację seksualną, opiekę psychologiczną i opiekę nad urodzonymi już niepełnosprawnymi. Partia rządząca poszła na skróty i podeptała prawa kobiet. Nic dziwnego, że społeczeństwo wyszło na ulice nawet w trakcie szalejącej padnemii.

Epigenetyka.

Dziś bardzo głośnym hasłem jest słowo „epigenetyka”. Wiadomo, genetyka to za mało, kobiety trzeba też obwiniać za nieodpowiedni styl życia. Jeśli będą one jadły zdrowiej to i dzieci będą zdrowsze! A o odpowiedzialności mężczyzn za styl życia ktoś może wspomniał?

Kochani, nawet najlepsi epigenetycy tego świata nie są w stanie jednoznacznie określić jaki wpływ na zdrowie płodu ma środowisko. Z pewnością zmiany na poziomie metylomu mogą wpłynąć na IQ dziecka, na jego zdrowie psychiczne i skłonność do otyłości. Nie jest jednak prawdą, jakoby zmiany epigenetyczne były przyczyną aberracji chromosomalnych lub mutacji genowych – punktowych, insercji lub delecji. Natomiast metylom pochodzący od rodziców jest w pojęciu globalnym w trakcie samej embriogenezy usuwany i ustanawiany na nowo. Dlatego nawet najzdrowiej żyjąca kobieta nie wywinie się spod rachunku prawdopodobieństwa. Takie wady się po prostu zdarzają i nikt na tym świecie nie jest wystarczająco kompetentny, aby tej kobiecie powiedzieć co ma w takiej sytuacji zrobić. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy stawiają się w pozycji kogoś, kto jest w stanie decydować o losach płodu i jego przyszłych rodziców. Dlaczego wbrew lekarzom, naukowcom i większości społeczeństwa poczuwacie się do odpowiedzialności decydowania o kobietach w tak trudnej dla nich sytuacji? Każda aborcja niesie za sobą ciężką historię i jak dla mnie nie ma w niej miejsca na czarne lakierki sędziów TK.

Wróćmy teraz do aborcji. Ze smutkiem słyszę opinie „kompromis, który ustaliliśmy 27 lat temu był dobry”. Nie był. Aborcja nie była wyborem, a jedynie sposobem usunięcia bardzo wadliwej ciąży. Osób z kręgów konserwatywnych nikt nie zmusza do aborcji, nikt nie nakazuje im jak mają się zachować w tak trudnych sytuacjach. Dlaczego oni nadają sobie pozycję osób, które powinny za każdą Polkę taką decyzję podejmować? Tego nie wiem. Wiem jednak jak to wygląda w krajach bardziej progresywnych. Aborcja na życzenie do 12. tygodnia ciąży jest prawem, z którego może skorzystać każda kobieta w Wielkiej Brytanii. I uprzedzając komentarze – kobiety nie mylą aborcji farmakologicznej z cukierkami. To chore i wciąż propagowane myślenie powinno się odwracać w pytanie „a viagra, to też cukierki?” Viagra wywołuje szereg skutków ubocznych, a mimo to można ją brać bez recepty jako sildenafil. Czyżby mężczyźni byli rozważniejsi w spożywaniu leków? Oczywiście, że nie. Mężczyznom się na takie rzeczy przyzwala, mężczyzna potrzebuje czasu, żeby dojrzeć do poważnych decyzji, mężczyzna zawsze ma opcję ucieczki, mężczyzna nie bierze odpowiedzialności za spłodzone dziecko. Ale w świetle prawa, to oni mogą śmigać po sildenafil bez recepty, a my musimy wychodzić na ulice, żeby rząd łaskawie pozwolił nam usunąć ciążę zagrażającą życiu. To chyba są jakieś jaja!

Kobiety w Polsce mają też ograniczony dostęp do antykoncepcji, a to jest najlepszy sposób na uniknięcie niechcianej ciąży. Co powinno się zatem zmienić? Aborcja na życzenie (i żadna z nich nie jest łatwym wyborem!), łatwiejszy dostęp do antykoncepcji, pomoc psychologiczna, refundacja badań prenatalnych – to wszystko to dopiero czubek góry lodowej, ale z miejsca obiecuję Wam, że te zmiany to emancypacja, na którą czekamy.

6 thoughts

  1. To skandal, żeby w środku Europy, w XXI wieku kobiety musiały walczyć o to co chcą zrobić ze swoim życiem, o podstawowe prawo KAŻDEGO człowieka. Państwo traktuje nas jak istoty głupsze od przeciętnego zwierzęcia… brak legalnej aborcji, salpingektomii, kolejni politycy stawiający nas na równi z inkubatorem, zmywarką i kuchenką gazową… No litości, to się w głowie nie mieści! Zawsze zastanawiało mnie czym powodowane jest to dręczenie i poniżanie kobiet. Co sprawia, że uważane jesteśmy za mniej rozwinięte/niezdolne do samodzielnego życia czy też podejmowania decyzji? Od wieków posiadamy łatkę gorszych wyłącznie ze względu na płeć. Tyle kobiet było naprawdę inteligentnych, nie dane im było jednak uczyć się i rozwijać… talenty, geniusz, wszystko przepadało przez tą łatkę: Jesteś kobietą – nie możesz.
    Motivelino – wspaniały tekst, jak zawsze. Powinien stać się lekturą obowiązkową dla naszego rządu.
    Z uściskami,
    Wku*wiona J.

    Polubienie

  2. Mam pytanie a propos gorszego dostępu do antykoncepcji, bo zyję w Polsce od mnostwa lat, uprawiam seks od 15 roku życia (wiem wczesnie) i miałam kilkunastu partnerow. Pochodzę z małej miejscowosci na Podlasiu. Zabezpieczanie się od zawsze było dla mnie nadrzędne, bo mozna się zarazić miliardem chorób, poza tym ciażą też się można zarazić, więc odkąd bylam szczylem stosowałam rozne srodki antykoncepcyjne, próbowałam chyba wszystkiego co możliwe. Nie widzę tego ograniczonego dostępu? Jesli chodzi o edukacje to sie zgodze, spotykałam debili co chcieli łaczyc prezerwatywy z lubrykantami na bazie tłustych rzeczy xd przydałaby sie serio edukacja. Ale do antykoncepcji? Nie widze zeby byl dostep ograniczony…

    Polubienie

    1. Dane z badań prowadzonych na temat dostępu Polaków do antykoncepcji jednoznacznie wskazują, że wypadamy najgorszej w Europie. Dla osób z małych miejscowości sprawa wygląda najgorzej ponieważ mają oni dostęp do ograniczonej ilości lekarzy. Bywają miejsca w Polsce, gdzie prezerwatyw nie ma w sklepach, a w jedynej okolicznej aptece pracuje przykładowo „kolega taty” lub osoba zasłaniająca się klauzulą sumienia. Antykoncepcja nie jest też refundowana i nie każdego stać na takie koszta. W Polsce zazwyczaj po receptę na tabletki idzie się do ginekologa ( w innych krajach wystarczy lekarz POZ), a to wiąże się z oczekiwaniem na wizytę na NFZ lub opłatą za wizytę prywatną. W statystykach spotyka się też ocenę edukacji seksualnej, a ta w Polsce leży. Te i wiele innych aspektów wiążą się z utrudnionym dostępem do antykoncepcji.

      Polubienie

    1. Nie. Chcąc wyrównać statystyki, akceptuję jedynie komentarze kobiet pod tym postem. Panowie powiedzieli już wystarczająco dużo na ten temat przez ostatnie kilkaset lat. Dlatego Panów zapraszam do komentowania innych merytorycznych wpisów na tym blogu:)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s