Co ma wspólnego BPA z estrogenem?

Zajrzyjcie do lodówki, do szafki z kosmetykami, torebki, do swojego samochodu, pokoju dziecka… co widzicie? Tworzywa sztuczne.

Jako osoba pracująca w laboratorium codziennie tonę w ilości zużywanego plastiku, którego nie sposób jest zastąpić czymś równie tanim, trwałym, a zarazem jednorazowym. Na szczęście w gospodarstwie domowym jesteśmy w stanie wpłynąć na to w jakich warunkach przechowujemy żywność, leki i kosmetyki.

Wtorek 11 sierpnia 2020r.

Żyjemy w plastiku, jemy plastik, chodzimy w plastiku, oddychamy plastikiem… a w rękach ciągle trzymamy plastik... Witajcie w Plastikowie.


Pamiętacie jak było kiedyś? Może nawet z opowiadań rodziców lub dziadków? Świeże mleko w szklanych butelkach przywoził mleczarz, a chleb na zakwasie kupowało się raz w tygodniu i trzymało w płóciennej torbie. Większość produktów była pakowana w szklane słoiki lub papier, a na zakupy chodziło się ze swoimi torbami lub koszykiem. Warzywa dostawało się na targu, nie były pakowane w plastikowe pudełeczka, nie potrzebowały folii. Potem nastąpił przełom, rewolucja szybkiego i wygodnego życia. Jednorazówki, plastikowe butelki, po trzy plastry sera osobno pakowane, do tego obrane pomarańcze w plastiku i gotowe dania do mikrofalówki. Życie przyspieszyło, markety zaczęły myć za nas marchewki i świat byłby idealny gdyby… to wszystko nie odbijało się na naszym zdrowiu.

Bisfenol A (BPA) jest związkiem chemicznym używanym w produkcji tworzyw sztucznych, między innymi butelek i pojemników. Jest również obecny w produktach poddanych recyklingowi. Jego charakterystyczną cechą jest to, że strukturalnie przypomina jeden z hormonów – estrogen i może go imitować. BPA uznano za związek endokrynnie czynny, dlatego jego obecność w naszym organizmie ma wpływ na funkcjonowanie układu hormonalnego.

File:Srovnání bisfenolu A a estrogenu.jpg - Wikimedia Commons
Na pierwszy rzut oka nie wyglądają podobnie, ale zarówno z jednym jak i drugim związkiem reagują te same receptory.

Czy mamy się czego obawiać?

W tym miesiącu naukowcy z Meksyku opublikowali przeglądówkę, która zjeżyła mi włosy na głowie. Omawia się w niej wpływ mikroplastiku na zdrowie dzieci. Wnioski były następujące: ekspozycja dzieci na ftalany i PBA w krytycznych momentach rozwoju negatywnie wpływa na funkcjonowanie układu immunologicznego, a co za tym idzie może być powiązana z powstawaniem nowotworów. 

Złapałam się za głowę. Wiedziałam, że plastik nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale nie sądziłam, że sprawa jest aż tak poważna. I to nie jest tak, że wszystko, co naturalne to dobre, a sztuczne jest be (co słyszę praktycznie codziennie i doprowadza mnie do białej gorączki). Gwoli przypomnienia – azbest i wata szklana są produktami naturalnymi, czyli wykonanymi z naturalnych źródeł. Skupmy się raczej na twardych dowodach naukowych i używajmy produktów syntetycznych wtedy, kiedy jest to konieczne.


“Z czym się je” BPA?

Istnieją dwa rodzaje badań. Jedne mówią, że ekspozycja na BPA i jego analogi w naszym środowisku jest wszechobecna, ale mamy za mało danych, żeby bezpośrednio udowodnić jego szkodliwe działanie. Drugie twierdzą, iż zanotowane poziomy tych związków w naszym środowisku (często wykraczające ponad  ustalone normy) wystarczają, aby zauważać zmiany w badaniach na zwierzętach i komórkach i ta wiedza wystarczy, aby wnioskować o ich niebezpieczeństwie dla zdrowia człowieka (tu i tu). BPA ma wpływ na wiele organów i układów, dlatego trudno jest bezpośrednio określić jaki stopień ryzyka niesie za sobą określona dawka tego związku w organizmie. Czy możemy “dawkować” BPA, będąc w styczności z nim cały czas?

Większość badań powołuje się na poziomy BPA w moczu, lecz znalazłam publikację, która udowodniła, że poziom BPA w ludzkim pocie jest o wiele wyższy, więc rzeczywiste stężenie BPA w całym ciele może odbiegać od dotychczas opisywanych.

Warto również zaznaczyć, że analogi bisfenolu A (S i F) nie są bezpiecznymi alternatywami tego związku.

Co na to endokrynolodzy?

Związek Endokrynologów w 2009 roku opublikował oświadczenie, w którym apeluje o zwiększenie ilości badań nad wpływem związków zawartych w plastiku nazwanych “substancjami dodanymi w sposób niezamierzony” na zmiany fizjologiczne w układzie rozrodczym kobiet (ryzyko PCOS, endometriozy, przedwczesnej menopauzy, mięśniaków macicy, bezpłodności) oraz mężczyzn (jakość nasienia, nowotwory jąder). Dodatkowo nawołują do badania wpływu tych związków na otyłość, choroby metaboliczne, problemy neuroendokrynne i powstawanie nowotowrów. 


Co juz wiemy?

Pomimo tysięcy dostępnych publikacji wciąż nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy i jakie związki pochodzące z tworzyw sztucznych są dla nas niebezpieczne. Przy okazji warto wspomnieć, że naukowcy badający BPA in vitro zauważyli apoptozę (umieranie) komórek, które są prekursorami komórki jajowej, co może być przyczyną wszechobecnej niepłodności u kobiet. BPA mieszając w naszym układzie endokrynologicznym utrudnia implementację zapłodnionych jajeczek i dalsze podtrzymanie ciąży. A u nastolatek cierpiących na PCOS wykryto również wyższy poziom BPA w moczu. Ze względu na wpływ BPA na płodność oraz rozwój neurobehawioralny potomstwa, kobietom w wieku rozrodczym zaleca się ograniczenie ekspozycji na BPA. W praktyce w naszych realiach jest to bardzo trudne do zrealizowania. BPA posądza się również o przyczynę niepłodności wśród mężczyzn, ponieważ ekspozycja na tę substancję zwiększa poziom markerów stresu w jądrach, a co za tym idzie zmniejszoną mobilność plemników i mniej wydajną spermatogenezę.

DOBRA WIADOMOŚĆ: W obniżeniu tych szkodliwych reakcji pomaga suplementowanie przez mężczyzn selenu. Myszy natomiast gorzej przechodziły ekspozycję na PBA podczas diety ubogiej w żelazo. Dlatego pamiętajcie: poziom żelaza i selenu jest bardzo ważny!

BPA jest xenoestrogenem, czyli substancją imitującej estrogen. Po zjedzeniu posiłku przechowywanego w puszce jest obecny w naszym moczu już po dwóch godzinach.

Badania na szczurach wystawianych na wysokie stężenia PBA wykazały zmiany w metabolizmie witaminy D (szczególnie u płci żeńskiej), które skutkowały problemami w rozwoju układu neurologicznego. Inne badania (na innych szczurach) pokazały brak negatywnego działania BPA na funkcję tarczycy. Za to na rybkach danio (kolejnym modelowym organizmie używanym w laboratoriach), już niestety tak.

Bisfenol A uwalniany jest nawet z wysokiej jakości poliwęglanowych butelek (często kupowanych jako pojemniki na wodę) w tempie między 0.2-0.79ng/godzinę bez znaczenia czy butelki są używane po raz pierwszy, czy wtórnie. Kiedy próbki wody pochodzące z takich butelek przetrzymywanych w różnych warunkach zostały testowane na komórkach, te pokazały aktywację tych samych szlaków sygnałowych, co podczas ekspozycji na estrogen. Natomiast niedojrzałe neurony pochodzące z móżdżka w tych samych testach zaczęły umierać. Jest to kolejny dowód na to, że BPA mimikuje estrogen, ponieważ reakcja komórek na hormon jest taka sama.

BPA znajduje się również na powierzchni naszych ubrań (chociaż w szalenie różnych ilościach trudnych do sklasyfikowania) i to bez względu na to, ile razy je wypierzemy. Związek ten jest niestety absorbowany i metabolizowany przez skórę .

BPA, a noworodki

Przebadano oddziały intensywnej terapii dla wcześniaków i noworodków w poszukiwaniu obecności bisfenolu A i parabenów. Znaczne stężenia tych związków znaleziono w 4/5 wszystkich przebadanych miejsc: głównie w rękawiczkach, podłączeniach do kroplówki, jednorazowych plastrach, opatrunkach, sztucznych sutkach… co skutkuje ekspozycją wcześniaków na te szkodliwe substancje poprzez dotyk, inhalację, doustnie, a nawet dożylnie. Trzeba pamiętać, że dzieci tuż po urodzeniu mają ogromną ilość komórek macierzystych, które ulegając uszkodzeniu mogą zaważyć o dalszym rozwoju małego człowieka.

Badania pokazują, że ubranka dziecięce mają znaczące stężenia BPA i tym podobnych substancji. Nawet w skarpetkach! Ekspozycja dermalna (przez skórę) może być niestety bardzo wysoka

BPA, a choroby autoimmunologiczne 

Wprawdzie nie ma bezpośredniego dowodu na to, że obecność BPA w naszym ciele jest odpowiedzialna za rozwój chorób autoimmunologicznych. Mamy natomiast wyniki badań mówiące, że PBA powoduje stany zapalne, które chronicznie obecne u osób genetycznie podatnych na takie choroby mogą mieć wpływ na rozwój chorób układu immunologicznego. Jednak aby ostatecznie ocenić, czy PBA jest immunotoksyczne potrzebujemy większej ilości badań.

W ogromnej meta-analizie biorącej pod uwagę ponad 40.000 osób wykazano pozytywne skojarzenie pomiędzy wysokimi stężeniami bisfenolu A w moczu, a podwyższonym ryzyku zachorowań na cukrzycę typu II. I chociaż takie korelacje zazwyczaj odbieram z przymróżeniem oka, to te bardzo dobrze odzwierciedlają badania na zwierzętach, gdzie ekspozycja ciężarnych owiec na PBA powodowała otyłość, rozregulowanie szlaków sygnałowych insuliny i choroby metaboliczne u nowonarodzonych owiec.

BPA, a mózg

Wśród naukowców istnieje realna obawa o negatywny wpływ BPA na rozwijający się mózg, co może prowadzić do problemów neuroendokrynnych. Rodzajem komórek neuronalnych, które posiadają receptory estrogenowe mikrogleje. Ich głównym zadaniem jest usuwanie z organizmu obumarłych neuronów. Jeśli są one aktywowane poprzez podobne do estrogenu struktury BPA w mózgach płodu, czy noworodka to teoretycznie mogłoby dojść do nadaktywności mikroglei, usunięcia zdrowych komórek i narażenia dziecka na długotrwałe efekty behawioralne (jak na przykład otyłość), związane z niesprawnością systemu neuroendokrynnego. Istnieją również przesłanki, że BPA może wpływać na rozwój podwzgórza oraz ograniczać przetwarzanie pamięci przez hipokamp.

BPA, a geny

Rok temu naukowcy zbadali wpływ BPA na imprinting, czyli metylację jednego z alleli danego genu w zależności od tego czy pochodzi on od matki czy od ojca. Imprinting ma wpływ na ekspresję genów w całym organizmie. Ekspozycja myszy na BPA tuż po ich urodzeniu zwiększyła poziomy 5mC i 5hmC w mózgu, co oznacza, że poziom ekspresji genów odpowiadający za metylację (Dnmt) i oksydację (Tet) został zmieniony. Znaleziono też międzypokoleniowe efekty BPA a imprintowane geny. 

Istnieją też badania przeprowadzone na różnych modelach zwierzęcych pokazujące, że spowodowane przez BPA zmiany w metylacji DNA prowadzą do zmian w regulacji poziomu glukozy we krwi. Efektem tego są zaburzenia w gospodarce węglowodanowej i tłuszczowej, które w skrajnych przypadkach przyczynić się mogą do rozwoju cukrzycy typu II. W publikacjach omawiających wpływ BPA na epigenom często można przeczytać stwierdzenia “Nie do końca rozumiemy jeszcze w jaki sposób, ale mamy realne obawy do tego, iż ekspozycja płodu oraz noworodków na BPA ma wpływ na zmiany epigenetyczne,” I dokładnie tak powinniśmy te wszystkie badania interpretować.


PET, czyli alternatywa dla BPA

Chociaż wiele opakowań PET jest oznaczonych jako BPA-free, znajdujemy w nich śladowe ilości BPA. Szczególnie w produktach pochodzących z recyklingu. I to nie koniec niespodzianek. W Turcji przebadano mleko przechowywane w opakowaniach PET. W 70% próbek znaleziono 2.5 razy większe niż maksymalnie dopuszczalne w Europie poziomy ołowiu, a wszystkie próbki miały większe niż dopuszczalne normy w spożyciu poziomy arszeniku. Oba metale zapewne pochodziły z rozkładu antymonu, składniku używanego do syntezy PET. Inne badania pokazują, że wyższe stężenie antymonu w wodzie opakowanej w PET znajduje się w krajach o cieplejszym klimacie.

Są badania, które pokazują, że oligomery poliestrowe pochodzące z rozkładu PET w trakcie podgrzewania i smażenia posiłków przedostają się do tłuszczy w czasie moim zdaniem rekordowym, bo około 3 min. Ich trawienie i wchłanianie przez ludzki organizm nie jest do końca zbadane. Z badań in-vitro wiemy jednak, że strawienie oligomerów cyklicznych do krótszych oligomerów liniowych może zajść całkowicie w ciągu godziny do czterech od ich spożycia. Ich toksyczność nie została jeszcze przebadana, więc nasze konkluzje zamykają się jedynie w informacji, że cząsteczki pochodzące z plastikowych opakowań PET faktycznie przedostają się do naszego ciała. Chociaż cykliczne oligomery są związkami wysokiego ryzyka dla zdrowia, to przetrawione oligomery liniowe na szczęście uważane są za mniej szkodliwe. Jeśli chodzi o migrację oligomerów z butelek do znajdującej się nich wody, są to wartości bardzo niskie, uważane za nieistotne.

Związki karbonylowe -formaldehyd i acetaldehyd, a nawet aceton też pochodzą z procesu przerabiania i tworzenia opakowań i również migrują z opakowań do żywności. Jeśli chodzi o butelki z wodą, dzieje się to głównie w trakcie ekspozycji butelek na wysoką temperaturę i/lub światło słoneczne. Opakowań PET nie powinno się używać w mikrofalówkach, ponieważ ciepło powoduje przyspieszoną migrację toksycznych związków z powierzchni opakowania do naszego jedzenia.

Jesteś tym, co jesz – czy jesteśmy plastikiem?

Wiedeńscy naukowcy policzyli ilość plastiku znalezionego w kale. Mimo małej grupy badanych osób wszystkie próbki uzyskały wynik dodatni potwierdzający obecność około 20 różnych rodzajów mikroplastiku, w tym PET jako najczęściej spotykany. Za to w odchodach naszych domowych przyjaciel – psów wykryto wysokie stężenia BPA. Nie są to przełomowe badania, ale potwierdzają teorię, że PET/BPA są dostarczane do naszego organizmu wraz z pożywieniem i w podobny sposób wydalane.

Plastik, a nowotwory

Badania prowadzone na komórkach izolowanych od pacjentek z wysokim ryzykiem zachorowania na raka piersi pokazały, że TPA (związek używany do tworzenia PET) wpływa na nieregularności w cyklu komórkowym. Z jednej strony zatrzymuje komórki w fazie G1, z drugiej zaś uszkadza DNA i aktywuje białko p53, lecz nie pozwala komórkom na apoptozę. Ekspozycja na PET podobna do tej, jaką otrzymujemy ze środowiska powoduje powstawanie znaków rozpoznawczych zmian nowotworowych nawet z zupełnie zdrowych komórkach piersi. Wszelkie zaburzenia cyklu komórkowego mogą prowadzić do rozwoju nowotworów, substancje dodane w sposób niezamierzony do pożywienia poprzez plastikowe opakowania są podejrzanymi numer jeden w tym temacie.


Czy unikać plastiku jak ognia?

Trzeba wziąć pod uwagę, że większość badań dotyczących PET/BPA została wykonana na komórkach lub modelach zwierzęcych, nie ludziach (bo kto by znalazł wolontariuszy do takich badań? 😉 ). Oczywiście nieintencjonalnie wszyscy jesteśmy jednym wielkim badaniem populacyjnym nad wpływem plastiku na nasze organizmy. “Badaniem”, które trwa wiele lat, ale nie jest przeprowadzone w kontrolowanych warunkach. Dlatego wnioski, jakie możemy wyciągnąć z dotychczas publikowanych badań są następujące: warto sprawdzać składy plastików, w których przechowujemy pożywienie. Podgrzewanie produktów w plastikowych opakowaniach wiąże się z wyższą migracją mikroplastiku do naszego dania. Mając schorzenia układu immunologicznego lub hormonalnego powinniśmy w tej kwestii uważać na siebie bardziej, niż osoby zdrowe, bez obciążeń genetycznych. Nie jesteśmy w stanie wytknąć palcem konkretnej substancji i winić ją za choroby cywilizacyjne i stan naszego samopoczucia, lecz patrząc na to w szerszym kontekście (ile mikroplastiku znajduje się w naszym ciele, jak mało się ruszamy oraz jak mało zbilansowaną dietę mamy), wszechobecny plastik faktycznie może być niezdrowy. Lecz martwiąc się o plastik nie zapominajmy, że niedobory witamin i minerałów, odwodnienie, brak snu, palenie papierosów i spożywanie alkoholu nadal są o wiele większymi czynnikami ryzyka dla naszego zdrowia. To z nimi powinniśmy rozprawić się najpierw, a potem eliminować pozostałe zagrożenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s