Nobel Prize winners 2018

As the Nobel Prize season ends, I would like to quickly catch up on everything what happened for the past month at the Karolinska Institute and introduce you to this year’s laureates. Why? Firstly, because you might have had not enough time to browse internet in need for that information ALSO because I hope all of you would like to stay informed and celebrate the great achievements of the wisest ones on Earth!

  1. This year, The Nobel Prize in Physiology or Medicine was awarded to James P. Allison and Tasuku Honjo – pioneers is cancer immunotherapy. The joint prize for “for their discovery of cancer therapy by inhibition of negative immune regulation”. What does this mean? Our lymphocyte T-cells bind to the antigens in order to start an immune response when needed. Nevertheless, apart from the proteins which recognize the antigens in order to take an action, on the surface of T-cells there are also proteins/receptors which turn them off [inhibit their response]. Inhibition of T-cell activation results in a lack of immune response even if the antigen is present in our body [this is a so-called “negative regulation”]. It is known that sneaky tumors are using this feature to stop our immune system from attacking them. It’s very clever of most cancers to train their cells to turn off the only feature in our immune system which allows them to kill them!

So this is what Allison and Honjo worked on – they tried to “hide” the immune system breaks when T-cells are in contact with the sneaky cells. These turn-off switches are called CTLA4 and PD-1, first one binds to the proteins on dendritic cells [antigen-presenting cells], while the second one recognizes antigens on the surface of cancer cells. In both cases, the laureates of this year’s Nobel Prize developed drugs which inhibit these turn-off switches. In result, the T-cells stay active and are able to elicit immune response against tumors. We know already that these immunotherapies are effective against lung or renal cancers, lymphomas and melanomas. Combined techniques (CTLA4 + PD-1 inhibition) are being proven effective against most cancers, especially against metastatic (previously incurable) ones. This is an enormous step towards curing one of the most common and devastating diseases of our time.

  1. Chemistry Nobel Prize 2018 went to the amazing female laureate Frances H. Arnold for the directed evolution of enzymes and jointly to George P. Smith and Sir Greggory P. Winter for the phage display of peptides and antibodies. In case you are already lost I will start from explaining the first award. Imagine that practically all organisms which use DNA as their genetic material have parts of their genomes coding for enzymes – the proteins which catalyze reactions [speed up chemical reactions]. Some organisms seem to have more useful enzymes than others, and what Prof. Arnold did was to create completely new types of enzymes through the ways of directed evolution inside the organisms in order to produce new substances – such as biofuels from bacteria. This is in general the same process which happens during a selective breeding of dogs or horses. Nowadays these methods are used extensively to produce pharmaceuticals or sustainable fuels or sophisticated chemicals.

As mentioned before, the second half of the prize went to professors Smith and Winter for developing a method called phage display. What is it about? Imagine that bacteriophages (viruses of bacteria) carry a genetic material for their capsule, so in they inject that material inside the host cell to replicate. Smith found that that bacteriophages express certain proteins on their surfaces in order to bind to the desired cells. Winter used this idea to incorporate genes which encode different antibodies so that phages bind to the proteins according to what antibody is expressed. Then the phages matching to the protein of interest are collected and randomly mutated in order to create an antibody which has a perfect fit. This is a quite elegant process which aims to engineer antibodies for the treatment of diseases such as rheumatoid arthritis and psoriasis (more undergo clinical trials at the moment).

  1. The Nobel Prize in Physics 2018 in the field of laser physics was awarded to Arthur Ashkin for the “optical tweezers and their application to biological systems” and for Gerard Mourou and Donna Strickland who jointly got the second half of the prize for generation of “high-intensity, ultra-short optical pulses”. The first physicist used radiation pressure of light to trap very tiny objects and move them. He found a way of capturing living bacteria without harming them what started his research in biological application of laser tweezers. The second pair of winners created the most frequent and the shortest laser pulses. Their technique is called chirped pulse amplification (CPA) and will become a new-version of high-intensity lasers which are being used in for example eye surgeries.
  1. This year William Nordhaus and Paul Romer shared the Nobel Prize in economics for “for integrating technological innovations into long-run macroeconomic analysis. Macroeconomy used to tell us how technological innovations drive the economic growth. Then in 1990, Romer has published a theory now called “endogenous growth theory” which helped to explain that ideas are different than any other market goods and require different conditions to thrive in the market. It allowed the creation of policies and laws encouraging new ideas to be brought into life and support the economy.

In turn, Nordhaus has researched the interactions between the society and nature. He was the first economist to define the role of economy in climate change. His model is now used in climate-related and economical predictions, such as implementing new policies or taxes. Both laureates gave us meaningful tools to assess the creation and the consequences of technology advance as well as its role in climate change.

 

  1. The Peace Nobel Prize has been awarded to Denis Mukwege and Nadia Murad for putting their lives at risk during actions undertaken against sexual violence as the war crime. They fought for justice and promoted changes in UN policies to include sexual violence as a violation of international law. Nadia was the victim of such violence and Denis was the helper who defended such sufferers. Both laureates significantly contributed to raising global awareness as well as making political changes in this matter.

 

There is nothing more inspiring than learning about laureates of the most prestigious prize in the world. I wish everyone to believe that they can achieve unbelievable things when we find passion in life and follow our dreams!

 

Main source: https://www.nobelprize.org

TIMM – nowy magazyn w sercu Karkonoszy

Witajcie! Po wakacyjnej przerwie czeka na Was edycja specjalna: post-recenzja nowego magazynu, który powstał w Karkonoszach. Na ogół piszę o studiowaniu, tłumaczę genetykę i poruszam kontrowersyjne tematy naukowe. Dzisiaj postanowiłam, że od czasu do czasu wrzucę taki typowo lokalny post, tylko w języku polskim ponieważ według statystyk, wielu czytelników tego bloga pochodzi z okolic Jeleniej Góry lub Wrocławia. Kiedy po rozdaniu dyplomów przyleciałam do domu natknęłam się na bezpłatny magazyn TIMM i już na pierwszy rzut oka spodobała mi się jego oprawa graficzna. Dobra jakość papieru, matowa okładka ze zdjęciem Śnieżki autorstwa Tomasza Szywiela (@jelenia_jest_spoko) i atrakcyjny spis treści w pięć sekund zachęciły mnie do zagłębienia się w lekturę. Pomyślałam wtedy, jeżeli artykuły naprawdę mi się spodobają, to chciałabym przyczynić się do promocji tego magazynu, ponieważ bardzo podobają mi się lokalne inicjatywy.

W pierwszych stronach poznałam redaktora naczelnego, który pod pseudonimem Luis Timm rok temu wydał książkę pt. Proste Rzeczy a w 2018 postawił na lokalnych artystów, przedsiębiorców i innych „content creatorów”. Później odkryłam niezwykle utalentowanego Igora Dobrowolskiego, którego pracami zachwycają się Hollywoodzkie gwiazdy. Wywiad Luisa z Igorem jest przepełniony emocjami, a czyta się go jak rozmowę między dwoma dobrymi kolegami. Spodobał mi się również artykuł-reklama American Burgera, którego możemy skosztować już w trzech różnych lokalizacjach. Przyznam się, że nigdy tam nie byłam, ale ślinka leci na sam widok bułek i sosów. Odwiedzę z pewnością, szczególnie jeśli mają w menu wegetariańskie opcje.

Co warto zauważyć, TIMM tworzą blogerzy i autorzy w większości pochodzący z Karkonoszy.  Kiedy czytałam artykuł Eweliny Orzech (@oneway2freedom) czułam jakby łączyło nas nie tylko imię, lecz również przeżycia związane z emigracją. Bardzo prawdziwe, życiowe relacje zaproszonych kobiet, które podkreślają to co ja zawsze powtarzam – każdy kraj jest inny i bardzo trudno porównać, który jest lepszy. Trawa zawsze jest bardziej zielona tam, gdzie nas nie ma.

Matyldy Kozakiewicz (@segritta) nie trzeba nikomu przedstawiać i bardzo miło było zobaczyć w naszym lokalnym magazynie blogerkę takiego formatu. Artykuł lekki, humorystyczny, bardzo przyjemny. Przyznam się, iż po jego przeczytaniu zatęskniłam za stylem Matyldy i czym prędzej wparowałam na blog segritta.pl, by nadrobić zaległości w wakacyjnych postach.

Jednym z najbardziej zaskakujących artykułów okazał się ten napisany przez Marcina Kaczmarka (@rzeczoczywistapolska). Na początku zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać, a wpis wciągnął mnie tak, iż z wrażenia przypaliłam poranną owsiankę.

Anita i Paweł prowadzący instagrama @101countriesbefore50 oczarowali mnie swoimi zdjęciami z wypraw. Jeśli jeszcze ich nie śledzisz to zacznij koniecznie! Podróżniczy bzik nie pozwoli mi wprowadzić się do Monachium bez wizyty nad Lago di Braies w najbliższej przyszłości.

Skoro jesteśmy w temacie podróży, od dawna śledzę rosnącą popularność bloga zbierajsie.pl, którego współautorką jest siostra mojej koleżanki z czasów szkolnych – Magdalena Piotrowicz-Zbieraj. Blog we wspaniały sposób pokazuje nam, iż podróżowanie z dzieckiem nie jest udręką, a aktywnie czas można spędzić nawet w centrum Wrocławia. W TIMM znajdziecie artykuł, w którym urodzona i zakochana w Karkonoszach @mama_zbierajsie dzieli się przemyśleniami na temat mieszkania w wielkim mieście.

W magazynie nie zabrakło również tematów damsko-męskich, kiedy Karolina (@odnova_net.blog) tłumaczy co robić, by mąż (lub żona!) nie grał nam na nerwach. Dodatkowo Jan (@stayflypl) radzi nam kiedy jest ten idealny moment… na wszystko co sobie zaplanowaliśmy.

Kiedy budzi się we mnie minimalistka? Za każdym razem, gdy znowu muszę się przeprowadzać i pakując dziesiąte pudło zastanawiam się, kiedy zdążyłam nagromadzić tyle przedmiotów. Od lat minimalizuję swoje „living space” i bardzo dobrze się z tym czuję. Natomiast od niedawna zaczęłam też minimalizować swój styl życia, myśli, plany, listy rzeczy do zrobienia… dlatego artykuł „Odpuść sobie, proszę!” był dla mnie strzałem w dziesiątkę! Jeżeli nie znacie Katarzyny (@simpliciteblog) i jej bloga simplicite.pl, koniecznie na niego zajrzyjcie. Obiecuję Wam, że pokochacie jej styl i podejście do życia.

Jednym z największych odkryć numeru był dla mnie @podziaranytata. Nie śledzę blogów parentingowych z wiadomych przyczyn (do dzieci mi jeszcze daleko), lecz jego artykuł o obdarowywaniu dzieci poświęconym im czasem, a nie prezentami bardzo mnie zaciekawił. Pomysł ze zrobieniem rakiety NASA z kilku pudeł i białego sprayu to tylko jeden ze sposobów pokazywania dzieciom jak wspaniała jest nauka oraz postępy techniki. Zadowalając pociechy tabletami i bajkami 24/7 zatracamy w nich ciekawość świata, która tak bardzo przydaje się w życiu codziennym, szkole czy pracy. Wszystkim zapracowanym rodzicom z całego serca życzę: odnajdźcie w sobie marzenia z dzieciństwa i polećcie w kosmos z córką lub synem;) Podziaranego tatę już śledzę na Instagramie, a Ty?

Czy jest tutaj ktoś, kto tak jak ja pięć razy zaczynał habit trackery, mood trackery i fitness trackery i kończył po tygodniu zapominając uzupełnić połowę z przygotowanych tabel? Witam w klubie. Uwielbiam planować każdy dzień lecz na papierze zwyczajnie mi to nie wychodzi. Zastanawiałam się nad dobrą aplikacją w telefonie (jakieś polecenia?), aż w TIMM trafiłam na artykuł @ostraostrowska z dopracowani.pl i na nowo zainspirowałam się monitoringiem. Serce się raduje, gdy czytam wpisy pracowitych, a zarazem szczęśliwych kobiet.

Osteopata faktycznie brzmi jak specjalista od osteoporozy, natomiast w rzeczywistości jest to lekarz z magisterką z fizjoterapii, który kończył czteroletnie szkolenie zakończone dyplomem. Osobiście wykaraskałam się już z wcześniejszych kontuzji i fizycznie czuję się bardzo dobrze. Natomiast moja mama cierpiąca na ból kolana po przeczytaniu artykułu Marcina prowadzącego własny gabinet Fizjoterapii i Osteopatii w Jeleniej Górze zapisała się na pierwszą wizytę. O efekty możecie pytać w ciągu najbliższych dwóch tygodni.

Co powiecie na wegański sernik z awokado i limonką? Kto śledził mnie na Instagramie widział, iż spróbowałam swoich sił jako dobra pani domu używając przepisu z @ciasteczkolandia na ostatnich stronach magazynu. Wielu z Was prosiło mnie nawet o przepis! 😉 Ciasto wyszło lekkie, przepyszne i nawet polubił się z nim mój dość wymagający żołądek. Jednym zdaniem – w wolnej chwili wypróbuję kolejnych przepisów Agnieszki, bo naprawdę warto.

Dzięki dużym i atrakcyjnym reklamom dowiedziałam się, iż na terenie podgórzyńskich stawów pojawiła się nowa restauracja – Aquakultura. Nie omieszkaliśmy jej nie wypróbować ponieważ jej industrialny wystrój kusił ze zdjęć niczym poobiednie cappuccino w deszczowe popołudnie. Nasze pierwsze wrażenie nie było najlepsze, ponieważ mimo wielu kelnerów przechodzących obok naszego stolika w umówmy się nie przepełnionej klientami restauracji musieliśmy czekać jakieś 5 minut aż ktoś sprzątnie resztki ryby i brudne talerze sprzed naszych nosów, po czym na złożenie zamówienia musieliśmy czekać kolejne pół godziny (przy tym niektórzy klienci wokół byli obsługiwani w normalnym tempie a inni czekali tak jak my). Same dania oraz deser smakowały naprawdę przepysznie i chylę głowę każdemu kucharzowi, który tam pracuje ponieważ zarówno wygląd jak i jakość przyrządzonej rybki były 10/10. Chwała Wam za to, bo danie umiliło mi resztę wieczoru. Co do obsługi to niestety czeka ich jeszcze sporo szkoleń aby kunszt kelnerski dopracować na poziomie reszty lokalu. Kiedyś dorabiałam w Anglii jako kelnerka i uczono mnie, iż uśmiech od ucha do ucha to podstawa, zamówienie przyjmuje się jak najszybciej aby klient nie czuł się pominięty i nigdy absolutnie przenigdy nie wraca się do kuchni z pustymi rękami, ponieważ po drodze zawsze można sprzątnąć jakiś stolik. Przydałby się również kurs robienia Matchy, ale to już drobne niuanse, do których nie będę się przyczepiać. No cóż, damy Aquakulturze jeszcze jedną szansę, ponieważ bardzo chciałabym spróbować zupy z krabów i ryb, może do tego czasu kelnerzy przejdą szkolenia i moje doświadczenie będzie o wiele bardziej pozytywne.

Na koniec chciałabym serdecznie pogratulować Luisowi i wszystkim zaangażowanym tak dobrego pierwszego magazynu. Liczne legendy, reklamy eventów i miejsc bardzo się przydały, szczególnie podczas wakacji kiedy jestem dłużej w Polsce i mogę skorzystać z atrakcji okolic z całą rodziną. Wybór blogerów i artystów był pierwszorzędny, chciałabym zobaczyć więcej lokalnych twórców i ich historie. Jako osoba, która wychowała się w Karkonoszach i chętnie do nich wraca jestem przeszczęśliwa, że powstała taka inicjatywa na wysokim poziomie dla ludzi takich jak ja – głodnych wiedzy, chętnie poznających innych blogerów i odkrywających Karkonosze na nowo. Jedynym małym minusem jest ilość literówek, która trochę kłuła w oczy. Natomiast pomysł na wydanie wersji elektronicznej skradł moje serce, ponieważ jest szczególnie pożyteczny dla ludzi mieszkających za granicą oraz lub tych, co chcą przejść na styl życia „paperless”. Mam nadzieję kochani, iż nie obniżycie poprzeczki, którą sobie wysoko postawiliście pierwszym magazynem i z przyjemnością przeczytam kolejny numer.

Things you should know about studying in England.

This post is more personal than any others. I got inspired by the amount of messages I received from people living abroad asking very interesting questions – so how is it to study in England?! I’m rushing to answer all your burning questions today!

Why and when did I decide to move to England?

Polish high schools used to take 3 years and during my 2nd year I realised I didn’t get from my school what I expected. Despite it being the best school in the region, the teachers were not supportive mentally and educationally. I was also an eventer at that time and it was difficult for me to find any motivation to study, when the attitude of my teachers was more like “exams or horses Ewelina, you chose”. So this is when I started planning out a different future for myself. Back then I wouldn’t have dreamt about going to university as I thought I was not bright enough and didn’t want to study some meaningless courses which wouldn’t get me a job anyway. Thanks to one of my old friends, who did IB (International Baccalaureate) in England I got in touch with the school she attended. 3 months later I got an acceptance letter, left Polish school and started IB in one of the colleges in Cambridge. My English wasn’t good and I have never been in a plane before, but heeey… I loved the adventure and to this day I still think it was the best life decision I have ever made. After finishing IB I applied to University of Nottingham, from which I graduated a week ago.

Studying at the English universities.

You can find hundreds of universities in England. When you decide to study there chose one, in which you will benefit more than if you stayed in your own country. The best unis are enrolled in so-called Russel Group. They get a lot of funding; their level of education needs to meet tough requirements and the quality of the university experience should reflect high employability of graduates. The list of Russel Group institutions you can find here. When applying, use UCAS website, were you can find many statistics or useful information and compare universities between each other. Remember, that in the UK the application process starts quite early (at the beginning of high school’s final year), so you have to make up your mind before your final exams. After your application gets successfully reviewed you will obtain conditional or unconditional offer and if you comply with the requirements, you are granted a place at uni. For people from outside EU – many of you asked me for the entry requirements for students from India, Iran or some African countries – I am not the best person to ask, I advise you to contact the admissions team (via phone or mail), who will be more than happy to answer all your country-specific questions.

In case of my course experience, I will definitely publish another post dedicated only to that matter. When you ask me what you should study, I am afraid I cannot answer that question because I cannot allow myself to be responsible for your life choices. You need to really do a lot of research to see what course you would be able to stick to for the next 3 or 4 years, so please please please do not let anyone to make that decision for you. It is you life and yours only. To clear out the confusion about the courses, have a look at the entry requirements, the choice of modules you get every year and the length of the course – all available on the course page of every university. Try to google what does a life of a particular field graduate looks like – potential jobs/salaries/length of education. You can also jump to the government page to find out possible career paths in the UK.

The process of studying

Studying in England is expensive. If you are from EU, you can (at least for now) apply for a student loan for undergraduates to cover your fees. If you get it in your first year, you only need to sign the new contracts in the following years without applying again. You start repaying the loan after you graduate if your salary is exceeding the national average yearly salary. If you don’t reach that amount for 30 years after graduation – you don’t need to repay it at all. This may seem like a convoluted system, nevertheless it is a sort of promise from the universities that after graduation you are going to get a good job with a decent salary. High uni fees and relatively expensive living costs make the decision to study in England way more serious than in other countries. Here not everyone goes to uni (like it is the case in some countries with free higher education). Good quality courses at well-known universities are taking time, a lot of work and they are difficult indeed. You need to show a lot of independent work and be ready to do many essays and courseworks on alongside studying your normal material. In my opinion this is a very attractive feature of studying in England. People who decide to study should be 100% dedicated and passionate about the subject, so the level of the whole course is relatively high, preparing you for amazing job opportunities in future…

…Talking about the future

If you study because you have got this very clear idea of what you want to do next – English unis would be perfect for you. During your course you will be shown many options and opportunities which would help you to achieve your career goals. Universities very often have their own employment offices, where they can check your CV, practise interviews, advertise graduate schemes and summer internships. In addition, in most big UK cities, you will be able to work part-time alongside your studies because the managers of the shops, bars and restaurants are quite flexible with working hours. In case of employability services, I can definitely recommend UoN as the university which cares not only about your studies but also about your employment in future.

Atmosphere

Probably it all depends on the university itself, but the contact between the student and lecturer is generally very good. They reply to emails and answer questions with a lot of enthusiasm. You can see they love what they do (at least the scientists I have met). You almost feel like a client, probably because you spend fortune on your course every year. At least when you are not happy with the quality of lecturing or the examination, you can always complain. Your comment will be taken seriously and considered thoughtfully. Unis also have the welfare officers, who make sure you get enough support when dealing with difficult situations, stress, sickness or disability. They all really care how you feel and what your experiences are. Moreover, every single uni will have many societies and sport clubs, trips and whole lot of other events organised so you can get to know new people all the time.

Accommodation

During your first year you are probably going to live in halls with shared bathroom and kitchen. In second year, you move to the shared houses with a bunch of friends you met in your first year. In third year you realise that some people are not suitable to live with so you rent a smaller house with only close friends, so you can focus on studying more than partying 😉 When you look for the accommodation, remember that the best houses get booked in December/January and you should balance the closeness of your flat or house to the campus as well as city centre, where you probably are going to work part-time.

To summarise, I placed a few of “I wish I knew before I moved to UK” points:

Seriously do not hesitate to ask anyone about anything, Britons are absolutely the nicest people in Europe and they are always happy to help you out. Emailing and phoning also works the same way. Through asking I found out so many life-saving tips, I would have to write a separate blog post to fit them all.

British houses are quite cold during winter. Before renting a new place check if there is no dump behind furniture or at the celling. Believe me, it’s extremely difficult to remove mould effectively and you don’t want to breathe it in for a year. In general tenants have some rights (law-wise), nevertheless most of the landlords would rather offer you to move out before the contract finishes than deal with your complaints. It’s because that have more people who want to rent than the rooms available in town.

Place to find free furniture and appliances: freecycle.org

Bank which I can recommend for a student account: Barclays

Mobile network with a lot of data and bargain prices: 3Three

And if you don’t have any obligatory internships during your university course, I would advise you to find some yourself over the summer. It looks great on your CV and gives you many future opportunities (which you will definitely need by the time you reach your 3rd year).

If you liked this post and you have more questions which I haven’t answered – please pop them in the comment section below or ask via email: motivelina@gmail.com

Jak wygląda studiowanie w Anglii?

Korzystając z chwil wakacyjnej beztroski udało mi się odczytać większość maili, wiadomości i komentarzy, które zostawiliście w moich mediach społecznościowych [przypominam Fb: motivelina.com i IG: motivelina_com]. Odpisując zauważyłam, iż niektóre poruszanych przez Was tematów są często powtarzane i nadają się na dłuższe wypowiedzi, stąd nowe inspiracje na nieco bardziej personalne wpisy.

 

Zacznijmy od tego jak studiuje się w Anglii:

 

O tym jak się w Anglii znalazłam

Wyprowadziłam się z Polski do Anglii samotnie w wieku 18stu lat, po ukończeniu drugiej klasy liceum. Przez wiele lat męczyłam się w polskiej szkole, nie czułam porozumienia między uczniem i nauczycielem, w dodatku często startowałam w zawodach jeździeckich, co wpływało na słabą frekwencję. Pewnego dnia za pomocą koleżanki, która już mieszkała w UK wpadłam na pomysł wyjazdu do angielskiego liceum. Potrzebowałam świeżego startu i lepszego przygotowania do matury, pragnęłam nowych wyzwań, a poza tym zupełnie nie miałam pojęcia na co się piszę. Wyjazd był nie lada wyzwaniem dla osoby, która nigdy wcześniej nie leciała samolotem i znała angielski na poziomie „zakuć, zdać, zapomnieć” – lecz przyznam szczerze, że nigdy nie żałowałam tej decyzji i była ona prawdopodobnie najlepszą podjętą w moim życiu.

Studiowanie na angielskiej uczelni

Na Wyspach jest mnóstwo uczelni, lecz te, na które warto zwrócić uwagę są w tzw. Russel Group (kliknij, żeby otworzyć listę). To one są najbogatsze, mają najlepsze warunki studiowania, wysoki poziom i najwyższe zatrudnienie po studiach. Są też takie uczelnie, na które nie warto wydawać ponad 9ciu tysięcy funtów rocznie, bo nie wyjdziemy na tym lepiej niż zostając w kraju. Dlatego lepiej sprawdzić statystki różnych uczelni i porównać ich wyniki. Większość informacji znajduje się na stronie UCAS i na niej również aplikujemy do wybranych szkół. Warto pamiętać, iż w UK na studia aplikujemy prawie rok wcześniej (czyli na początku klasy maturalnej) podając oceny z dwóch poprzednich lat. Proces jest dość oczywisty, w momencie stworzenia konta na stronie zostajemy informowani o procesie aplikacji krok po kroku. I tutaj wskazówka – osoby z poza UE, które pisały do mnie o warunki przyjęcia na uczelnię – nie jestem w stanie odpowiedzieć Wam na te pytania, ale zarówno każda uczelnia jak i UCAS mają adresy mailowe i numery telefonów i najłatwiej byłoby po prostu się z nimi skontaktować. Generalnie, jeśli macie jakiekolwiek pytania nie bójcie się pisać do tych instytucji, oni czekają na maile od Was oraz dzielą się świetnymi informacjami.

 

Co do kierunku to napiszę osobny post o studiowaniu genetyki i life sciences. Za to bez względu na co aplikujecie, bardzo ważne jest to, żebyście zrozumieli, iż nikt poza Wami nie wie w czym jesteście dobrzy i jakie przedmioty lubicie. Dostaję bardzo dużo tego typu pytań i zawsze powtarzam „to jest to indywidualna decyzja każdego aplikanta”. Polecam poczytanie o przedmiotach i egzaminach w prospekcie i na stronie uczelni. Możecie też „wygooglować” co można robić po danym kierunku, do tego bardzo przydatna jest strona rządowa https://nationalcareersservice.direct.gov.uk/ która informuje nas o tym do jakich ról można ubiegać się po danych kierunkach i o szacowanym wynagrodzeniu w UK.

 

Dla papierka?

Studia w Anglii są płatne. Po przyjęciu na uczelnię można aplikować o pożyczkę studencką, chociaż wymagania i sposób aplikacji o nią mogą się zmienić wraz z Brexitem. Jeżeli na pierwszym roku uda Wam się ją uzyskać, to pożyczka będzie się odnawiać co roku i oprócz Waszego podpisu nie musicie niczego dosyłać. Zaczynacie ją spłacać po zakończeniu studiów tylko jeśli zarabiacie więcej niż średnia krajowa (jeżeli przeprowadzicie się do innego kraju to po przewalutowaniu). Jeśli w ciągu 30lat nie przekroczycie progu, pożyczka jest umarzana. Ten system jest czymś w stylu gwarancji uzyskanej, że wykształcenie w danym uniwersytecie pomoże Ci zdobyć pracę, przy jakiej spłacenie pożyczki nie powinno być problemem. Wysokie opłaty za czesne powodują, iż rozpoczęcie studiów jest bardzo poważną decyzją, do podjęcia której nie wystarczą dobre oceny. Dlatego w Anglii w przeciwieństwie do Polski – nie każdy studiuje. Dobre kierunki na renomowanych uczelniach są trudne, pracochłonne i czasochłonne. W wielu przypadkach wymagana jest intensywna praca indywidualna, a egzaminy są pisane w warunkach maturalnych. Nie ma opcji, żeby ściągnąć na teście, a na zwykłych esejach lub pracy inżynierskiej/licencjackiej/magisterskiej przepisać kilka kartek z jakiejś książki i nie być posądzonym o plagiat (piszę to ponieważ tak myślących Polaków spotykałam w UK).

 

Przyszłość

Jeżeli studiujesz z myślą o konkretnej karierze zawodowej to angielskie uczelnie są niesamowite w podsuwaniu wielu opcji i możliwości, które pięknie zaowocują w przyszłości. Uczelnie często mają swoje własne biura zatrudnienia, pomagają napisać CV i rozsyłają do uczniów propozycje praktyk i uczestniczenia w projektach. Dodatkowo pracodawcy okolicznych barów, restauracji i sklepów z chęcią przyjmują studentów na godzinowe kontrakty, więc o ile nawał nauki pozwala spokojnie można dorobić w ciągu roku akademickiego lub w wakacje. Jeżeli masz oczy i uszy szeroko otwarte i nie boisz się pytać to przez okres studiów możesz osiągnąć naprawdę wiele. W temacie późniejszego zatrudnienia szczególnie polecam The University of Nottingham, ponieważ cała uczelnia naprawdę pomaga w dobrym starcie zawodowym.

 

 

Atmosfera

Zapewne wszystko zależy od uczelni, lecz mogę Was zapewnić ze kontakt uczeń-wykładowca jest o niebo lepszy niż w przeciętnej polskiej uczelni. Najważniejsze jest to, że nawet jako pierwszoroczny jesteś traktowany przez pracowników uczelni z szacunkiem (pewnie za to też płacisz te 9k rocznie). Jeżeli ktokolwiek poczuje się potraktowany nie fair to ma możliwość zwrócenia się do przełożonych i złożenia skargi która z pewnością będzie porządnie rozpatrzona. Na uczelni są też tzw. „welfare officers” którzy pomagają radzić sobie ze stresem, utrudnieniami w nauce i innymi problemami. Oni również dostosowują warunki egzaminów do ucznia ze specjalnymi wymaganiami. Generalnie na uczelni ma się uczucie, iż ludzi naprawdę obchodzi jak się czujesz i co myślisz. Jesteś brany na serio i wymagają od Ciebie żebyś starał się lub starała wypaść najlepiej jak potrafisz. Dodatkowo na uczelni organizowane są eventy, wycieczki spotkania organizacji studenckich i przeróżne okazje by nawiązywać nowe znajomości i uprzyjemniać studiowanie. Każdy znajdzie coś dla siebie.

 

Na większości uczelni są setki organizacji studenckich, od fanów Harrego Pottera, przez ugrupowania polityczne po najróżniejsze kluby sportowe. Warto zapisać się na kilka w semestrze – po pierwsze aby poznać nowe osoby, a po drugie aby znaleźć nowe pasje, które niesamowicie pomagają rozładować stres.

 

Mieszkanie w Anglii

Na pierwszym roku studenci zazwyczaj mieszkają w akademikach, które są dzielonymi mieszkaniami ze wspólną kuchnią i łazienką. Na drugim roku grupki znajomych zaczynają wynajmować wspólny dom lub mieszkanie, a na trzecim następuje roszada osób z którymi warto mieszkać i zazwyczaj w mniejszych grupach wynajmowane są kolejne domy. Jeżeli ktoś nie lubi dzielenia łazienek i kuchni to zawsze można wybrać opcję kawalerki. Przy szukaniu zakwaterowania warto w pierwszej kolejności kierować się dystansem od uczelni (autobusy w Anglii są stosunkowo drogie) a w drugiej bliskością do centrum, gdzie łatwo będzie znaleźć dorywczą pracę.

 

Na koniec kilka rad z własnego doświadczenia:

  1. Naprawdę nie bójcie się pytać kogokolwiek o cokolwiek. Anglicy są przemili i bardzo pomocni. Kto pyta nie błądzi, a ludzie tutaj uwielbiają popisywać się wiedzą i podpowiadać, więc korzystajcie : )
  2.  W Angielskich domach zimą bywa baaardzo zimno. Sprawdźcie stan ścian, ponieważ wilgoć za meblami jest niestety bardzo często spotykana, a pleśń wdychana na co dzień dobrze nam nie służy. Pamiętaj, że jako wynajemca (tzw. tenant) masz pewne prawa, lecz słabo respektowane przez większość właścicieli domów. Jeżeli zaczniesz się skarżyć to mogą zaoferować wcześniejszą wyprowadzkę, ponieważ w dużych miastach jest więcej chętnych najemców niż dostępnych domów.
  3. Miejsce do znalezienia darmowych mebli i sprzętów: freecycyle.org
  4. Bank, który mogę polecić na konto dla studenta: Barclays (Student Account)
  5. Sieć komórkowa z najlepszą ofertą internetową względem opłat: 3Three
  6. Jeżeli na swoim kierunku nie masz obowiązkowego stażu (internship) to warto samemu sobie taki znaleźć podczas wakacji.

Jeżeli spodobał Ci się ten post i masz jeszcze inne pytania, na które nie zdołałam odpowiedzieć – zadaj je w komentarzu lub wyślij e-mail na motivelina@gmail.com

Facts about drinking water

Hi, recently I compiled a series of interesting information about drinking water, which you may find useful especially during summer.

 

Water is the most abundant substance in our bodies (~60%) needed for digestion, temperature regulation, tissue protection, metabolic processes, electrical impulse conduction and joint lubrication. WHO stated that every single day, about 6 thousand children die due to a lack of access to drinking water.

Planned drinking vs drinking to thirst?

If you exercise in cooler conditions with low intensity, then it’s enough to drink to thirst. When you exercise with high intensity, in warm environments or your sweat rate is high you should plan drinking. The sensation of thirst works well at rest but is less sensitive during exercise. Dehydration starts from losing >2% of body mass and it’s worth noting that some people may feel rested and not thirsty after intense exercise even when they lost 3-4% of body mass (1).

 

How much water should you drink?

Scientists are divided in that matter. A Dutch publication says that under normal circumstances, about 500ml of fluids/day will be excreted as urine or sweat. They also admit that males should drink 3,000ml and females 2,200ml per day, while higher fluid intake has no convincing benefits. Other scientists say that thirst drives us to drink at least 2L of water/day (2) and drinking more than thirst does not produce any biological advantage. Other sources indicated 8 glasses of water/day to be the best measure of optimal hydration levels. It’s worth mentioning that fluid intake takes into account water, not coffee or sugary drinks, which should increase the amount of liquids needed (as all carbohydrates do).

 

Good indicators of good hydration is the lack of thirst and passing bright-coloured not smelling urine. You should adjust your water intake levels to your weight, lifestyle, activity level, sex and the atmospheric conditions.

Dehydration effects on your brain.

It may appear extremely abstract, but it’s possible to dehydrate your brain since it needs a substantial amount of fluids in order to work properly.

Did you know that dehydration affects your mood? This may be a reason why you hit a snooze button every morning instead of getting up with fully charged batteries. When mildly dehydrated you are also more sensitive to pain (3).

 

It also decreases your cognitive and motor skills as well as memory. Driving under influence is a criminal offence but it has been proven that dehydrated driving may be even more dangerous (4).

 

Tap or bottled water?

In case of water quality, drinkable tap water and bottled water do not differ (and very often the former one is simply a tap water anyway). Arguments such as “bottled water contains pesticides and hormone-like substances” don’t work. Why? Because tap water has similar amount of pesticides plus the unfiltered left-overs of excreted medications containing hormone-like substances. Tap water is more eco-friendly as plastic bottles clutter our planet for hundreds of years and in order to produce one of them, 3L of water are used. Also it’s worth remembering that once we open the bottle, we should store it in cold temperatures to avoid bacteria growing inside it and harmful substances from plastic being released into water. It looks like tap water may be not only more ecological but also less contaminated.

 

Is it possible to overhydrate?

In theory it is, nevertheless anyone with healthy kidneys should be able to deal with that problem by walking to toilet more often. People who are most likely to suffer from overhydration (and low sodium levels = hyponatraemia) are endurance athletes, who are advised to drink according to their sweat levels. The sign of water retention is swollen ankles. Most people who drink a lot of water go to toilet more frequently and experience no other symptoms or negative effects of over-drinking.

What about other scientific sources which say you should drink more?

Some organisations recommend 2.7-3.7L of liquid consumption which counts in water from foods and other drinks.

 

5 quick tips for staying hydrated this summer:

  • Always have a sip when you feel thirsty. Don’t delay your response to your body craving water. Flavour it with fruits, mint, ginger and cucumber.
  • Every time you put the kettle on, have a glass of water prior to making tea.
  • This summer I recommend AKASHA BPA free, stainless steel insulated and lightweight reusable bottles which allow you to hold hot drinks up to 12hours and cold for 24hours. Using code MOTIVELINA you will get 15% discount at https://www.weakasha.co.uk/. In addition, on my IG account [@motivelina.com] you can win a free bottle by taking a part in my competition.
  • When you are at a restaurant or a bar, ask for a glass of water together with your order, it will help your digestion and keep you hydrated.
  • Don’t spend fortune – VOSS is just a tap water from Norway.

If you liked this post, please like and share it so your friends can also benefit from this knowledge 🙂

Co powinniśmy wiedzieć o wodzie?

W tym tygodniu połączyłam kilka najbardziej interesujących informacji o wodzie pitnej, które możecie uznać za wyjątkowo użyteczne podczas letnich upałów.

 

Woda stanowi ~60% masy naszego ciała i jest potrzebna do trawienia, regulacji temperatury ciała, ochrony tkanek miękkich, procesów metabolicznych, przewodzeniu impulsów elektrycznych oraz nawilżaniu stawów. Jak donosi WHO, 6 tysięcy dzieci dziennie umiera z powodu braku dostępu do czystej wody pitnej.

Czekać na pragnienie czy planować picie?

Jeżeli ćwiczysz ze słabą intensywnością w chłodniejszych warunkach, wystarczy że będziesz pić kiedy poczujesz pragnienie. Kiedy jednak zwiększysz intensywność i znajdziesz się w cieplejszym otoczeniu (bądź zaczniesz intensywnie się pocić) powinieneś/powinnaś zaplanować picie wody. Odwodnienie zaczyna się po utracie >2% masy ciała. Warto zaznaczyć, iż osoby po znacznym wysiłku fizycznym mogą czuć się wypoczęci i nawodnieni nawet przy utracie 3-4% masy ciała (1).

 

Ile wody należy pić?

Naukowcy są bardzo podzieleni w temacie spożycia wody. Przeczytałam w pewnej duńskiej publikacji, iż podczas zwykłego dnia w pracy wydalmy z siebie około 500ml płynów na dzień poprzez oddawanie moczu i pocenie. W tym wypadku zaleca się aby mężczyźni średnio wypili 3,000ml a kobiety 2,200ml wody na dzień. Ponadto twierdzą oni, iż spożycie większej ilości bez wzmożonego wysiłku fizycznego nie będzie miało żadnych pozytywnych efektów. Inni naukowcy twierdzą, iż  pragnienie powoduje u nas picie około 2L wody/dzień (2)  i takiej ilości powinniśmy się trzymać. Amerykańskie źródła podają, iż zwyczaj picia 8 szklanek wody dziennie (koło 2L) powinien odpowiadać naszemu zapotrzebowaniu. Warto zwrócić uwagę na to, że wspomniane artykuły mówiły tylko i wyłącznie o spożywaniu wody, wyłączając kawę, herbatę i słodkie napoje (które swoją drogę podwyższają nasze zapotrzebowanie na wodę, tak jak i wszystkie węglowodany).

 

Codziennymi indykatorami dobrego nawodnienia są brak pragnienia oraz oddawanie jasno-zabarwionego bezwonnego moczu. Powinniśmy więc dopasować spożywanie wody do naszego stylu życia, diety, aktywności, płci, wagi oraz warunków pogodowych.

Efekty odwodnienia mózgu.

Chociaż wydaje się to bardzo abstrakcyjne, bardzo łatwo można odwodnić nasz mózg, ponieważ potrzebuje on znaczącej ilości płynów do poprawnego funkcjonowania. Czy wiesz, że odwodnienie wpływa na Twoje samopoczucie? Może być powodem np. codziennego przyciskania „drzemki” zamiast energetycznego budzenia się rano. Przy delikatnym odwodnieniu jesteśmy również bardzo wrażliwi na ból (3).

 

Odwodnienie obniża nasze umiejętności kognitywne i motoryczne oraz pamięć. Jazda samochodem pod wpływem jest karalna, lecz badania udowodniły, iż odwodnieni kierowcy mogą być jeszcze bardziej niebezpieczni na drogach (4).

 

Z butelki czy z kranu?

Jeżeli martwicie się jakością wody, nie ma większej różnicy między pitną wodą z kranu a wodą z butelki (bardzo często ta druga jest również zwyczajną kranówką). Argumenty typu „woda z butelki zawiera pestycydy i substancje podobne do hormonów” nie działają dlatego, iż woda z kranu zawiera te same pestycydy oraz resztki z wydalanych przez ludzi leków. Woda z kranu jest bardziej ekologiczna, butelki zaśmiecają środowisko, a do wyprodukowania jednej z nich zużywane są 3L wody. Dodatkowo, woda z butelki powinna być wypita jak najszybciej oraz przetrzymywana w chłodnym miejscu by zapobiec rozwoju mikroorganizmów i wydzielaniu się szkodliwych substancji z plastiku. Wygląda na to, iż kranówka jest nie tylko bardziej ekologiczna ale również, na ogół, mniej zanieczyszczona.

Czy można się nadwodnić?

W teorii jest to możliwe, lecz dobrze pracujące nerki powinny sobie poradzić z takimi sytuacjami. Osoby najbardziej narażone na nadwodnienie (oraz wysoki poziom sodu w organizmie) to atleci wytrzymałościowi, którym zaleca się picie według intensywności pocenia się. Oznakami nadwodnienia jest zatrzymanie wody w organizmie i opuchnięcie kostek. Większość ludzi, którzy piją dużo wody po prostu częściej biegają do toalety i nie doświadczają innych efektów ubocznych.

 

Co ze źródłami naukowymi, które mówią, że mamy pić więcej?

Niektóre organizacje zalecają picie 2.7-3.7L płynów dziennie. W to wliczana jest woda z innych napoi oraz posiłków.

 

5 szybkich rad na bycie dobrze nawodnionym tego lata:

  • Zawsze weź łyk lub dwa wody kiedy poczujesz się spragniony, nie opóźniaj reakcji twojego organizmu na odwodnienie. Do smaku dodaj owoce, mętę, imbir lub ogórek.
  • Każdego razu, kiedy włączasz czajnik – wypij szklankę wody czekając aż ta na herbatę się zagotuje.
  • Tego lata polecam Wam bardzo dobrą izolowaną butelkę AKSAHA. Bez związków BPA, ze stali nierdzewnej, niesamowicie lekka i izolowana buteleczka, która utrzymuje ciepłe napoje do 12 godzin, a zimne do 24. Możecie wziąć udział w moim konkursie na IG (@motivelina_com) aby wygrać jedną z nich. Jeżeli chcielibyście jednak zakupić ją sami, mam dla was 15% zniżkę na kod MOTIVELINA.
  • Kiedy jesteś w restauracji, obok posiłku i napoju, poproś również o dzbanek lub szklankę wody. Dzięki temu połączysz przyjemne z pożytecznym.
  • Nie wydawaj fortuny na wodę, VOSS jest zwykłą kranówką z Norwegii 😉

 

Jeżeli spodobał Ci się ten post, polub go i udostępnij, aby Twoi znajomi również skorzystali z wiedzy na temat wody pitnej.

Na kosmetycznym haju olejku CBD…

Ten post jest odpowiedzią na prośbę @_jess_stranger_ która na Twitterze podzieliła się ze mną swoimi obawami o najnowszy trend kosmetyczny – olejku CBD. Sytuacja póki co głównie dotyczy USA, ponieważ dziewięć stanów (i Washington) zalegalizowały marihuanę w celach rekreacyjnych. Jess martwi się, iż przemysł kosmetyczny ściemnia reklamując niesamowite właściwości kremów i balsamów z olejkiem, a rośliny są wycinane i niszczone bez powodu. Pytanie jest szalenie interesujące, ponieważ powyższe trendy prędzej czy później pojawią się również w Europie. Dlatego postanowiłam spędzić kilka dni nad wyszukiwaniem naukowych publikacji na ten temat i pokazać Wam ten problem z punktu widzenia naukowca.

 

 

A tak na marginesie – Jess jest dokumentalistką, która z niesamowicie lekkim piórem potrafi opisać historię ludzi i miejsc, które spotyka na co dzień. Sposób, w jaki prezentuje każdy wpis uczy i bawi, więc zapraszam Was serdecznie do odwiedzenia jej bloga https://learningfromstrangers.com/ by zapoznać się z jej kreatywną twórczością i wspaniałymi fotografiami.

 

 

Czym jest olejek CBD?

CBD to jeden z wieeeeelu (133) składników marihuany, które łączą się z receptorami kannabinoidowymi w naszym mózgu wpływając na poziom neurotransmiterów. CBD nie jest substancją psychoaktywną [nie doprowadzi nas do tzw. haju], lecz może działać odstresowująco i łagodząco przy objawach schizofrenii lub choroby dwubiegunowej. Niestety te działania nie zostały jeszcze udowodnione naukowo. Recenzja literatury z zeszłego roku (1) pokazuje, iż olejek CBD wpływa również na poziom hormonów ale nie podjęto wystarczającej ilości prób klinicznych, by sprawdzić odpowiednie dawkowanie, możliwe działania niepożądane i sposób administracji leku. Okazuje się również, iż CBD jest o wiele bardziej efektywne u myszy niż ludzi. Bardzo trudno byłoby znaleźć właściwą koncentrację leczniczego olejku, ponieważ CBD łączy się również z innymi rodzajami receptorów w naszym mózgu powodując zupełnie odmienne od zamierzonego fizjologiczne efekty. Sumując, nie jest to wystarczająco dobrze zbadana substancja, by udowodnić czarno na białym jej domniemane pozytywne efekty.

 

Celebryci skaczą z radości

Kiedy naukowcy wciąż badają możliwości olejku z CBD, przemysł kosmetyczny praktycznie w nim pływa twierdząc, iż jest to cudowny składnik na wszystko: bóle, złe samopoczucie, niestrawność, choroby skóry i wszelkiego rodzaju stany zapalne. CBD jest sprzedawane w tabletkach oraz jako kremy czy balsamy do stosowania miejscowego. Oczywiście niektórzy celebryci już są zachwyceni, wierzą w skuteczność olejku tak bardzo jak wierzą w cudowne działanie kroplówek z witaminami (przy których również prosiłabym o rozwagę). Dlatego nasuwa się pytanie… biec za najnowszymi trendami, czy jednak lepiej jest spojrzeć na suche fakty? Zajmijmy się więc faktami.

 

Podobno olejek CBD ratuje stopy gwiazd stąpających w szpilkach po czerwonym dywanie. Ponadto minimalizuje ból po zakwasach na siłowni oraz chroniczne bóle stawów. To wszystko mogłoby być prawdą, lecz wyizolowany CBD (nie w mieszance z innymi składnikami marihuany) ma bardzo słabe działania przeciwbólowe, a ilość aktywnego składnika potrzebnego do jakiegokolwiek działania kilkunastokrotnie przekracza ilości podawane w kremach i tabletkach. Przeciwtrądzikowe właściwości CBD były badane wyłącznie w całej marihuanie, dlatego możliwe iż wiele składników jej liści razem redukują ilość wydzielanego łoju skórnego, dzięki czemu skóra przestaje być opuchnięta i zaczerwieniona. Nikt tak naprawdę nie badał czy CBD w pojedynkę jest w stanie pomóc nam przezwyciężyć ból i stany zapalne.

 

CBD+THC

Marihuana składa się głównie z CBD i THC. Kiedy połączone, te substancje są potencjalnie bardzo dobrymi lekami psychoterapeutycznymi i przeciwbólowymi. Problem z THC jest taki, iż wprowadza nas w odurzenie, czego nie powinno tolerować się w kosmetykach. Dlatego przemysł kosmetyczny jest zmuszony używać tylko olej CBD, a co za tym idzie samo CBD, bez THC nie jest w pełni aktywne i nie działa tak jak zakładano. Są publikacje udowadniające bezużyteczność czystego olejku CBD (2), ważne jest też, że nie ma żadnych badań testujących jego działanie jako kosmetyku, a nie leku (sprawdź). Z tego powodu, reklamy produktów pokazują nam jedynie wyssane z palca dane. Żadne badania nie są na tyle szczegółowe, by określić jakiekolwiek działania olejku.

 

A co jeśli…

Jeżeli spojrzysz na działania CBD – niestrawność, zapalenia, stany lękowe, ból, opuchnięcia – te wszystkie efekty są ściśle powiązane z efektem placebo. Ludzki umysł jest bardzo skomplikowaną konstrukcją i placebo nadal jest jedną wielką naukową zagadką. Niesamowicie trudno odróżnić działania tego typu leków w procesie ich wynajdywania właśnie dlatego, że nasz mózg doskonale radzi sobie z podobnymi objawami bez leków. Dodatkowo, temat marihuany jest poruszany przez lata, niektóre społeczności stygmatyzują, inne czczą tę niewinną roślinę i przez to ogromne medialne BOOOM nasz mózg może sztucznie nadawać marihuanie (a co za tym idzie CBD) cudownych właściwości. Przepraszam z góry za ochłodzenie zapału do cieszenia się nowym upiększającym produktem, lecz status socjologiczno-polityczny marihuany jak i jej nielegalność fantastycznie wpisuje się w placebo. Nasza percepcja substancji, która jest tak trudnodostępna może podświadomie nadać jej nadzwyczajnych właściwości. (Jeżeli masz ochotę przeczytać więcej na temat placebo polecam książkę.)

 

 

Konkluzja

Aby zmierzyć efektywność CBD jako leku lub kosmetyku potrzebujemy o wiele więcej prób klinicznych oraz badań naukowych. Aktualny status jest bardzo mglisty, wskazuje on potencjalne sposoby działania lecz bez określonej dawki lub długotrwałych efektów. Poczekajmy jeszcze parę lat zanim wydamy pieniądze na coś co nie działa. Na rynku kosmetycznym są tysiące produktów, których działania dawno udowodniono i póki co są to jedyne składniki którym można ufać.

Jeżeli chciałbyś lub chciałabyś dowiedzieć się więcej na temat produktów do pielęgnacji skóry, przeczytaj mój post o odmładzających składnikach kremów.

 

 

Jeżeli spodobał Ci się ten post, kliknij „lubię to” lub podziel się nim ze znajomymi. Dzięki temu wspomożesz promowanie bloga oraz pozwolisz mi dotrzeć do większego grona odbiorców. Dzięki!

Can we get high on beauty products?

This blog post is an answer for @_jess_stranger_ ‘s question regarding the use CBD (Cannaboidol) oil in cosmetic industry, which is a big boom in USA, since nine states and Washington legalised the use of recreational marijuana. Jess is worried that the industry pulls our leg advertising the amazing effects of CBD-based oils creams or lotions, while in reality chopping the plants off for no reason. This is a very important and valid question, thus I decided to do a little research to answer this question from a scientist’s point of view.

 

By the way –  Jess is a documentarian with an amazing writing style and great photography skills. She presents interesting places and people showing their stories and what can we learn from them. There is many bloggers out there, but only a few great content creators and Jess is definitely one of them. Check out her blog https://learningfromstrangers.com/ and get immersed into her world. Learn from strangers!

 

This post may not apply to all readers since most of the European countries ban the use of marijuana. Nevertheless, its legalisation is probably going to be an inevitable process in future, so don’t worry – I will remind you about this post when this time comes!

CBD what’s that?

CBD is one of maaaany (113) ingrediencies of cannabis which binds to cannabinoid receptors in our brain affecting the neurotransmitter release. It does not have psychoactive effects like THC [=does not get you high], but may have an impact in relieving stress and anxiety, schizophrenia or bipolar disorder, however research has not proven any significant positive influence yet. Last year’s review (1) shows, that CBD also affects hormones but not enough clinical trials have been conducted to asses the effective does, it’s administration and possible toxicological side effects. It appears that the chemical is much more potent in mice than humans too. It’s difficult to find the right drug concentration, since CBD may bind to other receptors in our brain showing completely different psychological outcomes, thus generally it is not a well-researched medical substance to date.

 

New celebs trick

Scientists are still checking drug-like abilities of cannabidiol when beauty industry already jumped on this topic calling CBD a miracle ingredient! They advertise CBD oil as a painkiller, mood improver, anti-inflammatory and anti-acne substance. They are sold as oral tablets – for indigestions or stomach aches or topical creams and lotions – for skin problems and inflammation. Obviously, celebrities have been hooked already and swear by it as much as by vitamin IV drips (which also should be taken with a pinch of salt). Should we follow new trends, or shall we look at dry facts? Let’s look at the facts first.

 

Apparently, CBD oil is brilliant for the red-carpet events because it relieves the pain from wearing high heels. People also use it for sore muscles after gym workouts or chronic joint pains. That could be true, nevertheless isolated CBD was shown to be a weak pain-reliever and the amount of the active ingredient needed for it to work exceeds what you could find in a CBD lotion. The anti-acne properties were studied only in cannabis as a whole, so it may be that many cannabis ingredients combined reduce sebum production making our skin less inflamed. Nobody knows and it hasn’t been studied whether CBD itself is going to do anything.

 

CBD+THC

Cannabis mainly consists of CBD and THC and those two substances combined are potentially a very good psychotherapeutic drug and a pain killer. The downside is THC makes you get high which is not what you want from a lotion, thus beauty industry is limited to CBD oil usage only. CBD itself may not give you any skin care or fitness soreness benefits because most likely it needs a company of THC to be fully activated. There are studies showing uselessness pure CBD (2) and most importantly there are no studies testing the effects in beauty industry [check THIS out], thus nothing that the companies are promising is backed up by scientific experiments. They can only rely on theory and medical research, which is also not detailed enough to form any meaningful conclusions.

What if…

If you look at the main advertised effects of CBD – helps indigestion, inflammation, anxiety, pain and soreness – these all effects are very often correlated with a placebo effect. Human brain is a very complicated machinery and placebo is still a big question mark in many drug development processes, because it’s extremely difficult to differentiate the effects of a drug from placebo in digestive or anxiety problems and pain management. Cannabis has been a hot topic for years, some communities stigmatise it, other worship, so we were exposed to the magic word “cannabis” many times in the past. Sorry for bursting the bubble, but it may well be that the socio-political tension and semi-legal status of cannabis adds to the placebo effect of CBD oil. Our perception of hardly attainable product unconsciously primes us to believe in its sophisticated properties it may never even have.  (If you want to learn more about placebo effect, I recommend this book.)

 

Final conclusion

In order to asses efficacy of CBD in medical treatment and beauty products we need more clinical trials and more research showing measurable evidence. The current status is vague, pointing out on potential uses but no dosage and side or long-term effects. Let’s wait few more years before buying things which may not work. There are many beauty products which have been proven effective already.  If you want to find out more about skin care products, read my post on anti-ageing creams.

 

If you found this post interesting, hit like button and share it with your friends. By doing so you will help to promote my blog and allow me to reach wider audience. Thank you!

 

 

P.S.  For more on this topic and many more – visit Seeking Science blog created by passionate scientists like me 🙂

Czy kremy przeciw starzeniu się skóry działają?

 

Przepis na magiczny krem przeciw starzeniu się skóry nie istnieje, jednak nauka pozwoliła nam odkryć w jaki sposób skóra z wiekiem traci jędrność i blask. Dzisiaj zobaczmy, jakie składniki faktycznie są w stanie nam pomóc w walce ze zmarszczkami, a jakie nabijają nas w butelkę.

 

Skóra – największy organ naszego ciała o powierzchni prawie 2m2 spełniający bardzo ważną rolę w zabezpieczeniu organizmu przed środowiskiem zewnętrznym. Starzenie jest procesem naturalnym spowodowanym przez czynniki wewnętrzne (genetyka, hormony, metabolizm) oraz te z zewnątrz (zanieczyszczenia, promieniowanie UV, toksyczne związki chemiczne). Razem wpływają one na fizjologię i wygląd fizyczny naszej skóry, przez co zauważamy zmiany w jej zewnętrznych warstwach (opis wszystkich warstw warstw możesz zobaczyć tutaj) – zmarszczki, suchość, brak jędrności itp.

 

Rynek jest przesycony kosmetykami wszelakich maści, które obiecują Ci twarz 18-latki z dnia na dzień. Niestety, większość z nich nie działa. Jeżeli masz zamiar wydać swoje ciężko zarobione pieniądze na jeden z tych produktów, sprawdźmy najpierw które naukowcy sprawdzili, czy działają:

 

1) Kolagen. To jest białko które zajmuje 30% naszego organizmu, większość znajduje się w skórze. Jego zawartość spada o około 1% każdego roku, co powoduje powstawanie zmarszczek i nieprzyjemnego uczucia suchości. Kolagen nałożony bezpośrednio na twarz nie zostanie wchłonięty ponieważ jego cząsteczki są zbyt duże. Dlatego jeśli używasz kremu z kolagenem, Twoja skóra będzie wyglądała gładko przez czas kiedy krem jest na twarzy. Weźmy krok do tyłu. Krem, który potrzebujesz powinien zmusić Twoją skórę do produkcji kolagenu! Co w takim razie musi zawierać? Czynniki wzrostu i cytokiny, które wspomagają produkcję kolagenu i elastyny. Jeśli czytasz etykietki kremów, to taki który zawiera „peptydy” lub „TGF-β1, IL-6/8 lub martikiny” będzie o wiele lepszą opcją niż taki który zawiera „glicerynę, ekstrakt z jedwabiu i kolagen alfa”.

2) Komórki macierzyste. Boli mnie kiedy krem z komórkami macierzystymi jest sprzedawany w sklepach za cenę dziesięciokrotnie wyższą niż podstawowy krem na dzień bez komórek. Nie dość, że są drogie to jeszcze obiecują Ci niesamowite rezultaty już po pierwszym użyciu. To wszystko jest jednak ogromnym marketingowym kłamstwem. Komórki macierzyste roślin dodane do kremów są martwe (nie ma możliwości utrzymania ich przy życiu w słoiczkach), a nawet jeśli byłyby żywe to nie działałyby na ludzkie komórki skóry. Taki sam efekt uzyskasz, gdy przyłożysz do twarzy drewnianą deskę do krojenia chleba i poczekasz kilka godzin. Myślisz, że zdziała cuda? ; ) Medyczna terapia komórkami macierzystymi działa ponieważ odbywa się w szpitalu, gdzie pielęgniarka pobiera Twoją krew, filtruje (aby pozyskać skoncentrowane osocze wraz z komórkami macierzystymi) i wstrzykuje je (w sterylnych warunkach!) w miejscu urazu/bólu/ubytku w Twoim organizmie. Kremy za to oferują Ci galaretowatą substancję z pływającymi w niej martwymi komórkami macierzystymi które możesz sobie wklepać wokół oczu. Końcowy werdykt: nawet nie trać kasy.

3) Kwas hialuronowy (HA). Jednym z powodów starzenia się skóry jest utrata wilgoci. HA to związek, który świetnie zatrzymuj wodę i jest naturalnym składnikiem macierzy pozakomórkowej (takim rusztowaniem, wokół którego rosną komórki), nadając jej sprężystości i elastyczności. Badania dowodzą, że HA pełni ważną rolę w wielu procesach, a jego brak prowadzi do powstania komórek rakowych oraz rozregulowania układu odpornościowego. 50% całego HA znajduje się w skórze, gdzie jest szybko degradowany (okres połowicznego rozpadu to dwa tygodnie). Eksperymenty z użyciem 4 dobrze znanych marek kremów z kwasem hialuronowym pokazują, że po trzech miesiącach codziennego stosowania głębokość zmarszczek ulega znacznemu zmniejszeniu. To jest bardzo dobry znak, niemniej jednak potrzebujemy więcej szczegółów à propos koncentracji HA w kremie potrzebnej do uzyskania najlepszych efektów.

4) Witamina C. To bardzo silny antyoksydant (substancja, która zwalcza procesy starzenia i raka poprzez pochłanianie reaktywnych form tlenu) z najwyższą koncentracją w skórze. Witamina C działa synergistycznie (współdziała) z witaminą E dlatego często są one łączone w kremach. Nasza cudowna witamina C ochrania skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych i jest niezbędna do produkcji kolagenu. Tylko mały procent z połykanej witaminy C trafia do skóry, dlatego nakładanie go na twarz w formie kremu wydaje się bardzo dobrym rozwiązaniem. Niestety, istnieje znikoma ilość badań o witaminie C aplikowanej miejscowo na skórę – nie mamy pojęcia jaka formuła kremu działa, a jaka zwyczajnie wysycha na naszej twarzy wyparowując wartościowe składniki podczas snu.

5) Koenzym Q10. To jest kolejny antyoksydant, którego naturalna produkcja w organizmie drastycznie spada z wiekiem. To póki co jedyny składnik kremów (z opublikowanych w tym poście), którego działanie jest udowodnione naukowo w dwóch formach – jako pastylki do połykania i kremy. Mimo wszystko, istnieje też jedna publikacja z 2009 roku wskazująca na negatywny wpływ na zdolności kognitywne u myszy przy długotrwałym stosowaniu – pamiętaj o tym, gdy spożywasz Q10 jako suplement diety.

Mam nadzieję, że jeśli wcześniej tego nie robiłaś/łeś od dzisiaj zaczniesz czytać składy kosmetyków, które kupujesz. Nie opróżniaj portfela na coś, co nie działa : )

 

Ważne!

Najlepsze co możesz zrobić, by wyglądać pięknie i młodo to… zdrowe odżywianie! Spożywaj produkty bogate w witaminy A, E i C oraz antyoksydanty i inne mikroelementy. W szczególności – pij duuuużo wody. Jest praktycznie darmowa, nie ma skutków ubocznych i na dłuższą metę zadziała lepiej niż kremy za tysiące złotych!

 

Zbilansowana dieta i dobre nawodnienie organizmu utrzymają Twoją skórę w nienagannym stanie bez względu na wiek.

 

Ucz się całe życie i dziel się nauką z innymi! Proszę udostępnij ten post, jeśli uznałeś go za użyteczny 🙂

 

Źródła, z których korzystałam pisząc ten post:

Starzenie się skóry: 123

Kolagen: 1

Witamina C: 1, 2

Kwas hialuronowy 1, 2

Koenzym Q10: 1, 2, 3, 4

 

 

 

 

Up ↑